Wydrukuj tę stronę

Zdecydowały szczegóły. Akademicy minimalnie lepsi (FILM)

sobota, 27 październik 2012 18:45 Napisał 
Oceń ten artykuł
(4 głosów)

Marcin Wróbel (na zdjęciu) zdobył w Szczecinie 19 punktów.

W meczu 6. kolejki I ligi nasz zespół przegywa niestety w dalekim Szczecinie z miejscowym AZS-em Radex 74:82. Kielczanie nie odstawali jednak od gospodarzy i mieli realne szanse na zwycięstwo.

AZS Radex Szczecin - UMKS Kielce 82:74 (15:19, 24:15, 19:14, 24:28)

UMKS: Makuch 9 (1), Fąfara 4, Busz 5 (1), Miernik 11 (1), Wróbel 19 (1) - Kijanowski 11 (1), Bacik, Tokarski 13 (1), Bajtus 2.

Zespół Rafała Gila był skuteczniejszy od rywali w rzutach z gry, wygrał też walkę na tablicach. Popełnił jednak kilka strat więcej, a kolejny raz potwierdziło się tym samym, że koszykówka to gra detali. Właśnie przez kilka takich drobnych szczegółów w ostatnich minutach sobotniego spotkania nasz zespół wraca ze Szczecina bez zwycięstwa. Prawdziwe kłopoty rozpoczęły się jednak nieco wcześnie, bo wraz z początkiem czwartej kwarty. Kielczanie po dwóch minutach tej części gry najpierw stracili swojego kapitana Łukasza Fąfarę, który otrzymał przewinienie techniczne, a faul ten był zarazem jego piątym przewinieniem w spotkaniu. Chwilę potem goście tracili do rozpędzonych gospodarzy już 17 punktów. Prawdziwe emocje jednak dopiero były przed nami. Agresywniejsza obrona, kilka udanych kontr i szczęśliwych rzutów z dystansu sprawiły, że na dwie minuty przed końcem nasz zespół odrobił niemal wszystkie straty i przegrywał już tylko 67:71. Niestety kielczanie chyba za szybko chcieli zniwelować wszystkie straty, popełnili kilka błędów, a rywale bezlitośnie to wykorzystywali. - Jestem wściekły, bo mieliśmy dzisiaj swoje szanse na zwycięstwo. Po raz kolejny udowodniliśmy, że nie można nas już na starcie określać, jako drużynę, która nie ma szans, bo my swoje szanse dzisiaj mieliśmy. Popełniliśmy jednak 20 strat, mieliśmy za dużo przestojów, a koszykówka, szczególnie na takim poziomie, to jednak gra detali. Gospodarze każdy taki szczegół wykorzystali - mówi trener naszego zespołu, Rafał Gil.


Wcześniej wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie, a obie drużyny wymieniały się prowadzeniem dobrych kilka razy. Gospodarze rozpoczęli od prowadzenia 4:0, ale już za chwilę dzięki Marcinowi Wróblowi to UMKS był na prowadzeniu 7:4. W pierwszej kwarcie szczecinianie wygrywali jeszcze 13:10, ale tę odsłonę dzięki mądrej końcówce to nasz zespół wygrał 19:15. Drużyna Rafała Gila prowadziła w drugiej kwarcie już nawet 23:17, ale w dalszej części drugich dziesięciu minut to zespół Czesława Dasia spisywał się lepiej. Głównie za sprawą celnych rzutów z dystansu, których w samej pierwszej odsłonie szczecinianie trafili aż siedem.

W sobotę 3 listopada nasz zesół zmierzy się w hali przy ulicy Żytniej z MOSiR-em Krosno.

Czytany 2103 razy Ostatnio zmieniany poniedziałek, 29 październik 2012 13:27

Media

4 komentarzy