Wydrukuj tę stronę

Remis w finale. W niedzielę przegrywamy

wtorek, 11 wrzesień 2012 00:30 Napisał 
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

              

W drugim meczu finału play-off grupy C II ligi koszykarze UMKS Kielce przegrali w niedzielę w Piasecznie z PWiK 76:90. Po dwóch spotkaniach i sobotniej wygranej mamy jednak remis i 1:1 i teraz dwa najbliższe mecze zagramy w Kielcach.


Po sobotnim zwycięstwie, w niedzielę kielczanie chcieli pójść za ciosem. I podobnie jak w sobotę, rozpoczęli od prowadzenia (7:3 w 3 minucie). Gospodarze rozkręcili się jednak szybko i już w 16. minucie prowadzili wysoko, 36:24. Kielczanie jeszcze w pierwszej połowie odrobili jednak straty, a po celnej "trójce" Pawła Bacika równo z końcową syreną to my schodziliśmy do szatni prowadząc 41:39.

Równie dobrze zaczęła się druga odsłona. Dzięki skutecznemu Arturowi Buszowi (10 punktów w trzeciej kwarcie) UMKS utrzymywał nieznaczne prowadzenie. Kielecki skrzydłowy nie miał jednak wsparcia kolegów w ataku. W naszej drużynie brakowało przede wszystkim punktów najskuteczniejszego w sobotę Dariusza Wyki, czy Łukasza Fąfary, który zakończył spotkanie z tylko dwoma "oczkami" na koncie. Grający za to pewniej niż w sobotę w ataku gospodarze nie zamierzali na tym nie korzystać, chociaż w wielu przypadkach dopisywało im szczęście. Tak było w ostatnich 20 sekundach 3 kwarty, w których Andrzej Paszkiewicz najpierw wyrwał piłkę z kozła Hubertowi Makuchowi, a potem trafił równo z końcową syreną z połowy boiska. I tak oto z niewielkiego prowadzenia gości, znów "z przodu' byli gospodarze, którzy po 3 kwartach wygrywali 64:57.

W ostatnich 10 minutach gry nasz zespół robił wszystko, by znowu wrócić do gry, ale z rytmu naszych graczy skutecznie wybijali sędziowie, którzy swoimi kontrowersyjnymi decyzjami wywoływali dużo chaosu i niepotrzebnych nerwów. - Cały sezon nie komentuję pracy sędziów, ale po tym spotkaniu podziwiam moich zawodników za cierpliwość - skwitował trener UMKS Kielce, Rafał Gil. Sędziowie odgwizdali naszej drużynie aż 26 strat przy 15 gospodarzy, kilka razy nie zaliczyli punktów po faulach rywali, pozwalali momentami na brutalną grę nie zauważając przewinień, a także tolerowali zachowanie szalejącego przy stoliku sędziowskim trenera Piaseczna, Teodora Mołowa. To wszystko sprawiło, że nasi gracze stracili w końcówce koncentrację, a gospodarzom znów dopisywało szczęście przy szalonych rzutach z dystansu.Wiele krwi napsuł też nam rezerwowy zazwyczaj Michał Wojtyński, który zaliczył najlepszy występ w sezonie notując 26 punktów.

Mecze w Piasecznie pokazały jednak jedno. UMKS nie jest gorszym zespołem od ekipy Teodora Mołowa. To było widać w całym pierwszym pojedynku, a także w części drugiego spotkania. Jeżeli na kolejne spotkania kielczanie wyjdą tak, tak jak w sobotę, czyli będą pewni swego, będą mięli tak ogromne wsparcie kibiców jak podczas meczów w Piasecznie, na boisku imponować będą spokojem, a także będą odporni na prowokacje przeciwników i błędy sędziów, pierwsza liga w Kielcach jest na wyciągnięci ręki. Tym bardziej, że dwa następne mecze rozgrywane są przecież w hali przy ulicy Żytniej, a tutaj jak dobrze wiemy, przecież się nie wygrywa.

Następne mecze już w najbliższą sobotę i niedzielę w Kielcach (oba o 19). Zapraszamy wszystkich kibiców do jeszcze większego dopingu niż ten, który mieliśmy w Piasecznie. Razem pokażemy, komu należy się pierwsza liga!

PWiK Piaseczno – UMKS Kielc0e 90:76 ( 22:18, 17:23, 25:16, 26:19)

UMKS: Bacik 11 (1x3), Makuch 7, Wyka 12 (1x3), Fąfara 2, Lewandowski 3 (1x3), Wróbel 14, Busz 25 (5x3), Kołacz 2.

Czytany 3574 razy